chrzanowska.jpgGdy umarła, tysiące krakowian żegnały ją ze łzami w oczach, a kondukt żałobny prowadził sam kardynał Karol Wojtyła. Kobieta o wielkim sercu, pielęgniarka, instruktorka, gotowa nieść pomoc tym, od których wszyscy odwracali wzrok – właśnie tym zachwyciła przyszłego papieża. Ich liczne listy świadczą o tym, że wspierali się wzajemnie aż do końca jej życiowej drogi. 
Życie mocno ją doświadczyło. W czasie wojny straciła ojca i brata, komunistyczne władze utrudniały jej pracę, a decydując się na całkowite oddanie potrzebującym, zrezygnowała z własnych wygód. Czuła się powołana do opieki nad najbardziej potrzebującymi. Przez lata uczyła przyszłe pielęgniarki, że pomoc chorym to przyjemność, a nie obowiązek, kładąc tym samym podwaliny pod pierwsze domowe hospicja. 

Czy wierzysz, Czytelniku, w mowę liczb? W Biblii mają one swoje znaczenie. Siedem to liczba doskonałości, dziesięć to wszechogarniający porządek Boży wyrażający się w dziesięciu przykazaniach, dwanaście to całość. Dwanaście pokoleń Izraela to cały lud Boży pochodzący od dwunastu synów Jakuba i złączony z Bogiem przymierzem. W Nowym Przymierzu nowy lud Boży opiera się na dwunastu apostołach – po zdradzie Judasza jednego zabrakło i trzeba było wybrać kolejnego, aby dochować pełni.
Siedem dni trwa tydzień, przez osiem dni (oktawa) świętuje się najważniejsze uroczystości w chrześcijaństwie: Wielkanoc i Boże Narodzenie, dziewięć dni (nowenna) trwa przygotowanie do różnych świąt.
Bohater naszej opowieści opuścił łono matki w oktawie Narodzenia Jezusa.
– Urodziłem się pięć po dwunastej – mówi ojciec Leon. – Gdyby stało się to dziesięć minut wcześniej, to przyszedłbym na świat w Boże Narodzenie. A tak wszedłem już w męczeństwo Świętego Szczepana. Lecz nie do męczeństwa się urodziłem.
Jednak Szczepan (po grecku Stéphanos), zanim został męczennikiem, był jednym z siedmiu diakonów, którzy dbali o świadczenie miłosierdzia w pierwotnym Kościele. Stefan Knabit, bo tak brzmiało imię chrzcielne ojca Leona, doświadczał miłosierdzia jako młodzieniec i odpłacał miłosierdziem za otrzymane dobro jako kapłan i mnich. Męczeństwo, choć nie za wiarę, stało się udziałem jego rodziny. Pod koniec oktawy Bożego Narodzenia, lecz czternaście lat później Aleksandra, ojca przyszłego mnicha, rozstrzelali hitlerowcy. Ksiądz Antoni Beszta-Borowski, kapłan, który chrzcił małego Stefana, został beatyfikowany jako jeden ze stu ośmiu męczenników zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej.
W bożonarodzeniowej oktawie miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Dzień po swoich dwudziestych czwartych urodzinach, trzeciego dnia oktawy, diakon Stefan Knabit został wyświęcony na księdza.
W swoich archiwach ojciec Leon ma niezwykły dokument. Jest to gruby, liczący kilkaset stron zeszyt oprawiony w okładkę z wytłoczonym imieniem zakonnym i nazwiskiem posiadacza. Na pierwszej stronie od lewego górnego rogu do dolnego prawego skosem biegną litery, które układają się w zagadkowy napis: „MENOLOGIUM”. Men po grecku oznacza „miesiąc”, a klasycznych ksiąg o takiej nazwie (po grecku menológion) używa się w Kościołach wschodnich jako swoistego kalendarza, w którym zawarte są życiorysy świętych. Tytuł oznacza zorganizowanie zawartości według miesięcy. Menologium ojca Leona składa się z trzystu sześćdziesięciu pięciu kart, z których każda przeznaczona jest na jeden dzień roku.
Właściciel pod określoną datą wpisuje ważne dla siebie wydarzenie, a wraz z upływem lat te listy na poszczególnych stronach się wydłużają. Gdybyśmy zatem poznawali jego życie w ten sposób, to na ostatnich stronach księgi znaleźlibyśmy następujące zapisy:
 
26 grudnia
1929 – *Stefan Knabit (narodziny)
27 grudnia
1953 – Stefan Knabit Siedlce sacerdos factus (wyświęcony na kapłana w Siedlcach)
31 grudnia
1943 – Pater obiit Varsaviae  a Germanis impie occisus (Ojciec zmarł w Warszawie przez Niemców bezbożnie zabity)
 
Pierwszy dzień po Bożym Narodzeniu był pierwszym dniem życia ojca Leona, ostatni dzień roku 1943 był zarazem ostatnim dniem życia jego taty. Pomiędzy tymi dwiema datami – święcenia kapłańskie, które przyjął samotnie w zupełnie nietypowej porze roku (zazwyczaj mają miejsce na przełomie wiosny i lata). Czy to tylko przypadek? Czy te daty mówią jeszcze o czymś? Czy to przypadek, że po raz pierwszy do klasztoru Benedyktynów w Tyńcu przyjechał w sam dzień Bożego Narodzenia? Zakochał się w tym miejscu i po latach miłość ta zaowocowała założeniem mniszego habitu.
Te pytania zaczęły mnie nurtować, gdy spotkałem się z ojcem Leonem właśnie w oktawie Bożego Narodzenia, tyle że 
osiemdziesiąt cztery lata po jego narodzinach, sześćdziesiąt lat po święceniach kapłańskich, w przededniu niemal siedemdziesiątej rocznicy śmierci jego – jak mówi do dziś – Tatusia. Kalendarium życia człowieka składa się z suchych faktów, ale ich suma nie daje jeszcze całej prawdy. Prawda odkrywa się stopniowo, ujawniając, że każdy ma swoją niepowtarzalną drogę, którą zmierza na spotkanie PRAWDY właśnie. Jeśli nią podąża, jest szczęśliwy bez względu na upływające lata.
Co jest tajemnicą szczęścia ojca Leona, dziś niewątpliwie najbardziej znanego benedyktyna w Polsce, dobrego znajo
mego Jana Pawła II i rozchwytywanego rekolekcjonisty?
Jakich wyborów
 dokonywał i dlaczego te wybory okazały się słuszne?
 
Jak wyglądało jego wzrastanie, dojrzewanie i owocowanie?
 
Fragment książki "Zakochany mnich. Biografia o. Leona Knabita"
W „Zapiskach więziennych” Prymasa Wyszyńskiego pod datą 1 stycznia 1954 roku czytamy: „Dziś doznaliśmy osobliwego <<nawiedzenia>>. Na samym skraju ogrodu, pod lipami, dotarły do nas jakieś głosy muzyki i śpiewu. (…)Powoli rozróżniamy melodię kolędy: <<Pójdźmy wszyscy do stajenki>>. Śpiewa lud, towarzyszą organy. Przy bardzo pilnym nadsłuchiwaniu docierają do nas jedynie zrozumiałe słowa: <<Coś się narodził tej nocy, byś nas wyrwał z czarta mocy>>”.
A oto relacja, którą znajdujemy pod tą samą datą w doniesieniu TW „Krystyna” – jednego ze źródeł informacji Służby Bezpieczeństwa w „Obiekcie 123” (taki kryptonim SB nadała klasztorowi w Stoczku, gdzie przetrzymywano Prymasa):
„Ksiądz Prymas z kapelanem poszli do ogrodu. W czasie przechadzki , trochę poczyniono obserwacji tropów na śniegu i w pewnym momencie doleciał głos harmonii czy małych organów i śpiewu ludzi <<kolędy>>. Zaczęto nadsłuchiwać. Były to głosy z kościoła. 
Ks. Prymas powiedział: <<widocznie tu jest akustyczne miejsce i z wiatrem niesie. Co oni śpiewają za kolędę, ale nie bardzo ładnie?>>
Kapelan: <<Zdaje się, że to jest ‘Pójdźmy wszyscy do stajenki’, bo słychać… ‘coś się narodził tej nocy, abyś nas wyrwał z czarta mocy…’>> 
Ks. Prymas: <<Tak, ma ksiądz rację>>”.
W tym roku mija sześćdziesiąt lat od uwięzienia Prymasa Tysiąclecia przez władze komunistyczne. Pierwszy rok (po krótkim początkowym pobycie w Rywałdzie) kardynał Wyszyński spędził nieopodal Lidzbarka Warmińskiego i o tym właśnie okresie opowiada książka „Prymas w Stoczku. Polskie Betlejem”. Czas ten był niewątpliwie najtrudniejszy z trzech lat odosobnienia, a jednocześnie niezwykle owocny duchowo dla Dostojnego Więźnia. Właśnie dlatego powieść nosi podtytuł „Polskie Betlejem”.
Tak jak Betlejem przyjęło Jezusa, Maryję i Józefa, tak Stoczek przyjął Maryjnego Prymasa. Tak jak z woli władz okupacyjnych Święta Rodzina udała się na spis ludności tak i Prymas z woli władz, co tu dużo mówić okupacyjnych, udał się do Stoczka. Jezus przyszedł na świat w skrajnym ubóstwie. Prymas żył Stoczku w opłakanych warunkach. 
Tu właśnie, w dniu 8 grudnia 1953 roku, złożył akt oddania się w niewolę Maryi. Człowiek, którego bezprawnie uwięziono, z własnej woli uczynił się Bożym niewolnikiem. To zaś stało się gwarancją jego wewnętrznej wolności. Można zaryzykować stwierdzenie, że w Stoczku narodziło się coś, co w pełni objawiło się dużo później. Po trzynastu latach, w roku Tysiąclecia Chrztu Prymas doprowadził do Milenijnego Akt Oddania  Polski w niewolę Maryi za wolność Kościoła. Po kolejnych dwunastu latach Polak został wybrany na Papieża, a wkrótce potem narodziła się „Solidarność”. Dziś wiemy, że był to początek końca systemu ateistycznego zniewolenia nie tylko w Polsce, ale w całym bloku państw komunistycznych. 
Prymas przez całe życie pragnął, aby Polacy byli wolni – nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. Dlatego o tę wolność walczył także  w więzieniu i była to walka zakończona zwycięstwem. Jakimś szczególnym tego dowodem są archiwa UB, które stały się cennym źródłem przy tworzeniu „Prymasa w Stoczku”. Miały się one stać materiałem obciążającym, a dziś można nazwać je „błogosławioną winą” – świadectwem wielkości i zarazem zwyczajności człowieka, który o swoich prześladowcach powiedział: „nie zmuszą mnie, bym ich znienawidził”.  Śledząc jego dzieje dochodzimy do wniosku, że słowa kolędy „Coś się narodził tej nocy, byś nas wyrwał z czarta mocy" dotyczą nie tylko dość odległej już historii, ale stają się drogowskazem na dzisiejsze – inne, lecz również niełatwe czasy. 
 
Fragmenty:

Twarz Wyszyńskiego stała się jeszcze smutniejsza. Zrobił kilka kroków w kierunku Sapiehy i niespodziewanie runął na kolana.

– Księże kardynale, ja błagam, jeśli Eminencja może to uczynić, proszę oddalić ode mnie ten ciężar.

– Niechże ksiądz biskup wstanie – Sapieha ujął go pod łokcie.

Wyszyński podniósł się szybko, lecz nadal patrzył błagalnie na pooraną zmarszczkami twarz Księcia. Ten przypatrywał się uważnie swojemu gościowi. Współczuł mu głęboko. Nie tylko oni dwaj byli zdania, że Kościołowi potrzeba było silnego człowieka, który mógłby stawić czoło tak trudnej sytuacji. Do tego nie wystarczyło noszenie tytułu prymasa – trzeba było jeszcze cieszyć się dużym autorytetem wśród innych biskupów.

Ojciec wolnych ludzi to powieść oparta na faktach z życia kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Poznajemy jego życie od momentu, gdy jeszcze jako zwykły ksiądz jest świadkiem wybuchu II wojny światowej. W trakcie wojny jest aresztowany przez gestapo, poznaje grupę dziewcząt zwanych później Ósemką, dla których stanie się kierownikiem duchowym, pracuje jako kapelan powstańczego szpitala. Po wojnie zostaje mianowany biskupem lubelskim a w 1948 roku zostaje prymasem. Śledzimy jego życie pełne dramatycznych wydarzeń i zwrotów: porozumienie z komunistami z 1950 roku, słynne non possumus, aresztowanie i niezwykłe uwolnienie, peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po Polsce, milenium Chrztu Polski, list biskupów polskich do biskupów niemieckich i wiele innych wydarzeń.
 

Fragment książki "Ojciec wolnych ludzi"

Pasja życia. Lejeune W czasie rozmowy zauważyłem nagle, ze jego paznokcie zaczynają się robić coraz bardziej wypukłe, upodabniając się do szkła zegarka. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom; nie chciałem w to uwierzyć. Ukradkiem, bez zwracania jego uwagi zerkałem na paznokcie, które zmieniały swój kształt.

Wiedziałem, co to znaczy. Zrozumiałem i powaliło mnie to. Mój tata, mój kochany tata był skazany na śmierć.”

Tak Jérôme Lejeune opisuje chwilę, w której uświadomił sobie, że jego ojciec jest nieuleczalnie chory na raka płuc.

Czytaj więcej…

Jeśli Ojciec Niebieski wezwał go z ziemi w dniu Zmartwychwstania Chrystusa to trudno nie widzieć znaku w tym zbiegu okoliczności – napisał Papież Jan Paweł II tuż po śmierci francuskiego genetyka, profesora Jerome’a Lejeune’a. Ten słynny naukowiec, odkrywca przyczyny choroby nazwanej przez niego trisomią 21 (potocznie znanej jako zespół Downa) był przykładem naukowca, męża i ojca rodziny, który nie wahał się zaryzykować kariery w obronie życia swoich bezbronnych pacjentów. Lejeune przez wiele lat przyjaźnił się z Janem Pawłem II, a Papież mianował go pierwszym przewodniczącym Papieskiej Akademii Życia. Profesor zmarł 33 dni później, w Niedzielę Wielkanocną, 3 kwietnia 1994 roku.

Książka „Pasja życia” to szkic biograficzny o profesorze. Czytelnik znajdziemy w niej historię kariery naukowej bohatera, jego zmagań w obronie nienarodzonych dzieci oraz obraz jego życia rodzinnego. Jest tu także wywiad przeprowadzony przez autora z wdową po genetyku, ich córką i zięciem (obecnie przewodniczącym Fundacji Jerome Lejeune).

Matka Teresa Gwałtowne pukanie do drzwi zakłóciło spokój Domu Czystego Serca Nirmal Hriday w Kalkucie. Teresa klęczała właśnie przy Rajivie,  gdy podeszła do niej siostra Mary.

 - Ktoś chce się z matką pilnie widzieć – powiedziała nowicjuszka.

 - Nie mam teraz czasu, niech poczeka –  Matka Teresa powoli oczyszczała rany Rajiva..

 - On jest z policji, mówi, ze to pilne. Na dworze zebrało się dużo ludzi, wyglądają na niezadowolonych  - siostra Mary była wyraźnie przestraszona.

Czytaj więcej…

Pamiętam jej drobną postać, przytłoczoną brzemieniem życia, które poświęciła służbie najuboższym z ubogich, ale zawsze pełną niewyczerpanej energii wewnętrznej: energii miłości Chrystusa. Misjonarka Miłości: takim mianem określała się Matka Teresa i była nią rzeczywiście – powiedział Papież Jan Paweł II dwa dni po śmierci Matki Teresy, 7 września 1997 roku. Dwa i pół roku później Papież udzielił dyspensy na wcześniejsze rozpoczęcie jej procesu beatyfikacyjnego. Jan Paweł II wyniósł Matkę Teresę na ołtarze 19 października 2003 roku.

„Matka Teresa” – to zbiór beletryzowanych opowiadań z życia założycielki Misjonarek Miłości. Akcja książki zaczyna się 26 sierpnia 1910 roku w Skopje, gdzie przyszła na świat Agnes Gonxha Bojaxhiu – przyszła Matka Teresa z Kalkuty. Agnes jako dziecko cierpi z powodu śmierci ojca (najprawdopodobniej otrutego z powodów politycznych), dorasta i podejmuje decyzję o wyjeździe na misje. Opuszcza Skopje, spędza kilka miesięcy w Irlandii i stamtąd rusza do Indii, która staną się jej domem. Jest zakonnicą w zgromadzeniu sióstr z Loreto, ale w 1946 roku pojmuje, że Bóg ma wobec niej inne plany. Na kolejnych stronach towarzyszymy Matce Teresie, która zakłada dom dla umierających w Kalkucie, zajmuje się dziećmi i rodzinami, a wreszcie rusza na cały świat zakładając kolejne domy rozwijającego się dynamicznie zgromadzenia Misjonarek Miłości. Poznajemy tez dzieje jej przyjaźni z Janem Pawłem II.

Książka „Matka Teresa” została wydana w 2002 roku przez Wydawnictwo M.

Królowe ludzkich serc Mailliez wjechał do tunelu. Niemal instynktownie nacisnął pedał hamulca. W kłębach unoszącego się dymu zobaczył ludzi stojących wokół wielkiego czarnego Mercedesa. Przód samochodu był kompletnie zmiażdżony. Maillez wyskoczył z samochodu. Przeraźliwy dźwięk klaksonu wypełniał cały tunel. Lekarz podbiegł do Mercedesa i zobaczył kierowcę wbitego w kierownicę. To nacisk jego ciała uruchomił klakson. Doktor Maillez zbyt długo pracował w pogotowiu: od razu zorientował się, że kierowcy nic nie pomoże. Oprócz niego w samochodzie znajdowało się jeszcze dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Ona jeszcze żyła.

czytaj więcej...

31 sierpnia 1997 roku w wypadku samochodowym w Paryżu zginęła lady Diana Spencer. Jej ślub w 1981 roku z księciem Karolem okrzyknięty został ślubem stulecia. Małżeństwo jednak się rozpadło, a jej śmierć była tragicznym zwieńczeniem smutnego życia księżnej Walii. Zginęła w Paryżu, gdzie niespełna tydzień wcześniej zakończył się Światowy Dzień Młodzieży z Janem Pawłem II. Tydzień po śmierci Diany w Kalkucie zmarła  Matka Teresa. Papież nazwał „zrządzeniem Opatrzności” fakt, że „Matka Teresa zmarła w tym samym czasie, co Diana”.

Królowe ludzkich serc Książka „Królowe ludzkich serc” to fabularyzowane rozwinięcie tej myśli Papieża.

Na załączonej do książki płycie CD znajduje się słuchowisko przedstawiające historię Diany, Światowy Dzień Młodzieży w Paryżu oraz odejście Matki Teresy.

Słuchaj płyty

Świadkowie XX wiekuKiedy Josemaria miał dwa lata bardzo ciężko się rozchorował. Zdaniem lekarzy nie miał szans na przeżycie. Jego matka obiecała Matce Bożej, że jeśli uratuje chłopca, to pójdzie z nim w pielgrzymce do sanktuarium w Torreciudad. Znajdowało się ono w Pirenejach, niedaleko granicy z Francją. Po tym ślubie mały Josemaria w niewytłumaczalny po ludzku sposób wyzdrowiał. Wiele razy potem słyszał od swojej matki: „ Maryja przeznaczyła cię do czegoś wielkiego, bo wtedy bardziej byłeś umarły niż żywy”. 

Czytaj więcej... 

Żyli w burzliwym wieku XX, wieku dwóch wojen światowych, zimnej wojny, niezwykle szybkich przemian cywilizacyjnych. Niektórzy zostali już wyniesieni na ołtarze, inni oczekują na akt beatyfikacji lub kanonizacji, wszyscy przeszli do historii jako ludzie, dla których siła ducha liczyła się najbardziej. Św. Josemaria Escriva i ojciec Pio, ks. Jerzy Popiełuszko i Edith Stein, Prymas Stefan Wyszyński i Pier Georgio Frassati, Matka Teresa z Kalkuty i dzieci z Fatimy – to niektórzy z bohaterów książki „Świadkowie XX wieku”, która ukazała się w roku 2000 w wydawnictwie Księży Marianów